GEOGRAFIA - Artykuły przedmiotowy

GEOGRAFIA - Serwis Kursu Sikory poświęcony geografii - matura, studia, hobby


Kurs Sikory :: kursy maturalne :: Geografia :: Kinezjologia





ARTYKUŁY
Kiedy Tatry były morzem, a Bałtyk lodowcem


Kiedy Tatry były morzem, a Bałtyk lodowcem.

O kształtowaniu się krajobrazu Polski w historii Ziemi.


„Piękno tej ziemi skłania mnie do wołania
o jej zachowanie dla przyszłych pokoleń.”

Jan Paweł II


Nasza staruszka Ziemia liczy sobie, bagatela, około 4,5 miliarda lat i trzeba przyznać, że nadal jest bardzo żywotna. Po orbicie toczy się ze średnią prędkością prawie 30 km/s, ma jednego stałego naturalnego satelitę, a od jakichś 3,5 miliarda lat „matkuje” żywym organizmom, żyjącym na jej powierzchni. Dla porównania Polska jako państwo to niemowlę w wieku niewiele ponad 1000 lat, a tymczasem niespodzianką może być dla nas, że jej terytorium, rozciągnięte na 322 577km2, to prawdziwa kronika ziemskiej historii, zawierająca pamiątki z czasów, kiedy Mieszko I był mglistym zarysem w planach ewolucji. Przemierzając nasz kraj wzdłuż i wszerz, raz po raz możemy natrafić na „antyki” pamiętające nawet dzieciństwo naszej planety, kiedy po wystygnięciu w rozżarzonych pieluszkach zaczęły się formować pierwsze kontynenty.

Antyki kamienne

W zachodniopomorskim, w miejscowości o wdzięcznej nazwie Trzygłowy znajduje się jeden z największych i najstarszych głazów narzutowych rodem ze Skandynawii. Narzutniaki lub eratyki, czyli odłamki skał wyrwane przez lądolód i „narzucone” w innym miejscu, występują w całej Polsce, jednak na północy kraju jest ich znacznie więcej, a wiek niektórych z nich szacuje się na ponad 4 miliardy lat. Stanowiły niegdyś fragmenty prakontynentu zwanego Baltika, który ponad 450 milionów lat temu przywędrował tu z… południowej półkuli. Obecnie nosi nazwę platformy wschodnioeuropejskiej, a jego kawałek jest ukryty pod powierzchnią wschodniej Polski aż do linii Kołobrzeg – Rzeszów. Od zachodniej strony doklejały się do niego młodsze fragmenty skorupy i tak powstał europejski kontynent, którego najważniejszy szew geologiczny biegnie właśnie pod powierzchnią Polski.

Antyczni mieszkańcy

Ślady najstarszych mieszkańców Polski odkryto na Przedgórzu Sudeckim i w Górach Świętokrzyskich. Jak się okazuje, już przed miliardem lat w Polsce panoszyły się okrzemki. Chociaż życie zaistniało na naszej planecie o wiele wcześniej, większość innych mieszkańców – trylobity, robaki, otwornice, jamochłony – pojawiła się w czasach dewonu (350-400mln lat temu) w efekcie wielkiej eksplozji gatunków około 550 milionów lat temu. Polska była wówczas w części morzem, w części fragmentem Baltiki, i znajdowała się między dzisiejszym Madagaskarem a Antarktydą. Skamieniałe organizmy z dewońskiego morza można dziś podziwiać… między innymi na zamku w Chęcinach w pobliżu Kielc, oglądając mury zbudowane z dewońskich wapieni. Również wiele zamków na Szlaku Orlich Gniazd posiada w sobie kolekcje skamieniałych stworzonek sprzed milionów lat.

Na ląd polski życie wyszło jakieś 450 milionów lat temu i w pionierski sposób zasiedliło wszechobecną wówczas pustynię. Jak ona wyglądała, można się przekonać, odwiedzając Ciosową Górę na kielecczyźnie – olbrzymią skamieniałą wydmę z czerwonego piaskowca. Po wyjściu roślin na ląd, wychodzą i zwierzęta. W dewonie martwą ciszę na powierzchni Ziemi po raz pierwszy przerywają owady. Rozpada się superkontynent Pangea – „wszechziemia” paleozoiku, a w wyniku tektonicznego bałaganu (trwającego „tylko” od prekambru po dewon) wypiętrzają się Sudety. W sylurze Baltika zderza się z niejaką Laurentią i tworzy Lauramerykę, w tłumaczeniu na dziś: zlepioną Amerykę Północną, Europę i Grenlandię.

W karbonie Polska znika w przeważającej części pod wodą, a jednocześnie w swojej kontynentalnej wędrówce wpada w strefę równikową. W przybrzeżnych płyciznach tworzą się pokłady węgla, dzięki którym mamy dziś zagłębia górnicze na południu kraju. Ten tropikalny, górotwórczy i życiodajny okres kończy się katastrofą: masowym wymieraniem flory i fauny pod koniec paleozoiku, które sprzątnęło 70% wszystkich gatunków. Jego przyczyn upatruje się w globalnych zmianach klimatu na skutek wędrówki kontynentów, a także w intensywnej działalności wulkanów. Polska z krainy tropikalnej ponownie przeistacza się na jakiś czas w pustynny obszar o suchym klimacie. Jako cześć kolejnego superkontynentu, znajduje się teraz w strefie monsunowej – jak dzisiejsze wybrzeża Azji nad Oceanem Indyjskim.

U progu ery mezozoicznej w polskim krajobrazie dominują wydmy, potężne rzeki i rozległe, choć płytkie, słodkowodne zbiorniki wodne, w których odkładają się pokłady soli, gipsu i anhydrytu. Na piaszczystym podłożu najlepiej rosną drzewa iglaste, wśród nich dzisiejsza sosna i rzadko już spotykany cis. Do tego należy dołączyć olbrzymie paprocie, skrzypy i widłaki i mamy jurajskie puszcze, przez które przedzierają się królowie mezozoiku: gady.

Antyczni królowie Polski

Poczet polskich dinozaurów jest imponujący. Około 225 lat temu na terenie dzisiejszej Opolszczyzny znajdowało się olbrzymie jezioro, nazwane Jeziorem Krasiejów. To właśnie w Krasiejowie niedaleko Strzelców Opolskich odkryto szczątki zwierząt, utopionych podczas potężnych powodzi spowodowanych przez szalejące monsuny. Stąd wiemy, że w triasie żyły tam jedne z najstarszych dinozaurów na świecie, nazwane od regionu silesaurami. W wodach nie brakowało metopozaurów – płazów dochodzących do 2m długości, a także przypominających krokodyle fitozaurów. Na lądzie siał postrach mięsożerny teratozaur, osiągający 6m długości. Inni fachowi mordercy, o 12-metrowe allozaury, żyły w jurze na obrzeżu dzisiejszych Gór Świętokrzyskich, gdzie w osadowych skałach można znaleźć ich ślady. W Bałtowie koło Krzemionek Opatowskich widnieje ślad allozaura sprzed 150 milionów lat. Największy ślad odciśniętej łapy takiej jurajskiej „gwiazdy” odkryto w kieleckim Sołtykowie. W czasach mezozoiku Sołtyków przeżywał istne zatłoczenie (bo trudno powiedzieć, że zaludnienie) największymi zwierzętami w historii Ziemi. Również na niebie zaczęły się pojawiać nie tylko owady, ale i pochodzące od wczesnych teropodów gady latające (trias) oraz praptaki (jura). Do tych ostatnich należał archeopteryks – ogniwo pośrednie między ptakami a gadami, upierzone, wielkości dzisiejszej sroki. W Polsce jego ślady zostały znalezione w Glinianym Lesie na obrzeżu Gór Świętokrzyskich.

Kto wie, jakby wyglądał poczet polskich królów, gdyby dinozaury przeżyły na Ziemi? Miłośnicy teorii z serii „co by było gdyby” snują wizje inteligentnych dinozauroidów, które miałyby szansę wyewoluować z ich pradawnych przodków. Jednak natura skierowała pomysły ewolucji na zupełnie inne tory. Około 65 milionów lat temu w miejsce dzisiejszego Półwyspu Jukatan uderzył meteoryt, tworząc krater średnicy do 300km (odległość większa niż z Krakowa do Warszawy). Skutki były katastrofalne: fala oceaniczna o wysokości do kilkuset metrów uderzyła w lądy, obłoki pyłu, dymu, ziemi, odłamków skał przesłoniły niebo, powodując wielomiesięczną noc. Temperatura drastycznie spadła i na wszystkich kontynentach rozpoczęła się kilkuletnia zima. Czego nie zdążył zniszczyć mróz, dopełniły deszcze zawierające kwas siarkowy. Polska, tak jak i reszta kontynentów, stała się polarnym, ciemnym pustkowiem. Po tym wstrząsie Ziemia dochodziła do siebie tysiące lat, przeżywając huśtawkę klimatyczną i reorganizację całego ekosystemu. Życie zamarło na prawie milion lat. Z gadów katastrofę przeżyły jedynie mało „rozgarnięte”, bo też mało rozwinięte żółwie oraz krokodyle. Szczątki krokodyla z okresu zagłady dinozaurów znaleziono w Bochotnicy k. Kazimierza Dolnego w warstwie osadów zwanych K-T lub "twardym dnem", a zawierających iryd z meteorytów. Nie wiedziećczemu katastrofę przeżyły również ptaki.

Zmiana monarchii

Era kenozoiczna to także zmiana układów władzy w świecie zwierzęcym i roślinnym. Swoją ekspansję rozpoczęły ptaki i ssaki, co doprowadziło do wyewoluowania olbrzymich nielotów (jak 2-metrowa diatryma) i gigantycznych trąbowców. Na spopielonej po katastrofie Ziemi jako pierwsze pojawiły się ponownie paprocie. Klimat zaczął się ocieplać i na początku trzeciorzędu Polska znalazła się w wilgotnej strefie zwrotnikowej. Po paprociach odrodziły się zgładzone rośliny okrytozalążkowe i zdominowały świat flory na lądzie. To w trzeciorzędzie po raz pierwszy na odkrytych przestrzeniach wyrasta trawa i rozkwitają różnobarwne kwiaty. Ocieplenie klimatu dotarło aż na bieguny wraz z ciepłymi prądami morskimi, efektem czego nawet w północnej Grenlandii rosły palmy. Na początku trzeciorzędu, około 60 milionów lat temu, Polska przypominała afrykańskie wybrzeża Morza Śródziemnego. W eocenie zaczęły ją porastać lasy sosnowe, daktylowe i sekwojowe, dające żywicę, która z czasem skamieniała i przeobraziła się w bursztyn. Przez ponad 20 milionów lat lasy bursztynowe Skandynawii i Bałtyku wyprodukowały ogromne ilości żywicy, którą w rejon obecnej północnej Polski przeniosła potężna skandynawska rzeka Eridan. Po upływie kolejnych 20 milionów lat na południu kraju wypiętrzyły się Karpaty, urosły nieco Sudety i wzrosła aktywność wulkaniczna. Jednym z nieczynnych trzeciorzędowych wulkanów jest góra Ostrzyca na Pogórzu Kaczawskim. Stopniowo oziębiający się klimat powoduje wycofywanie się ciepłych mórz oligoceńskich z terenów polskich. W niewielkich zatokach południowych polskich mórz odkładają się olbrzymie ilości gipsu i soli (Wieliczka, Bochnia), a po ich ustąpieniu, w zalegających na Niżu bagnach i torfowiskach, tworzą się pokłady węgla brunatnego. Polska jest bagienna, podmokła i coraz chłodniejsza. Około 2,5 miliona lat temu na Antarktydzie zaczyna rosnąć lodowiec.

Królestwo lodu i śniegu

Osuszanie i ochładzanie się Polski zamieniło ją w trawiaste stepy i gęste tundry. Coraz częściej temperatura wahała się wokół zera, a około miliona lat temu była to średnia roczna temperatura na terenie Polski. Na skutek wzmożonej erozji skał powstały i zachowały się do dziś liczne górskie gołoborza i skaliste formy (jak w rezerwacie Skamieniałe Miasto koło Gorlic). Kolejne cztery zlodowacenia, z których pierwsze zaczęło się 600 tysięcy, a ostatnie 120 tysięcy lat temu, wycisnęły trwały ślad na krajobrazie Polski, który dziś jest niemal w całości polodowcowy. Okresy zlodowaceń (glacjałów) podzielone były okresami ociepleń (interglacjałów) – i w takiej ciepłej „przerwie” żyjemy obecnie. W tym znaczeniu nadal mamy epokę lodowcową w postaci jednego z jej międzylodowcowych okresów. Lądolód i jego wody dopełniły dzieła od Bałtyku aż po Tatry, pozostawiając głazy narzutowe, rzeźbiąc moreny, sandry, ozy, kemy i misy jeziorne (Pojezierza północnej Polski), wąwozy lessowe (Lubelszczyzna), pradoliny (np. Pradolina Warszawsko-Berlińska), jaskinie (Wyżyna Krakowsko-Częstochowska). To ostatni lądolód „sprowadził” Górną Wisłę oraz Odrę do zlewni Bałtyku, gdyż jeszcze milion lat temu pierwsza doprowadzała ona swoje wody do Morza Czarnego, a druga do Morza Północnego. Również Tatry swoją obecną alpejską rzeźbę zyskały ostatecznie w trakcie ostatniego zlodowacenia na skutek kontynentalnego karambolu Afryki z Europą. Jeszcze w eocenie Tatry były łagodnie pofałdowaną wyspą o klimacie dzisiejszej Korsyki. Razem z Tatrami dźwignęły się także wulkaniczne Sudety. Dzieckiem lodowca jest także Bałtyk, który w przeciągu 10 tysięcy lat bywał raz morzem, raz śródlądowym jeziorem. Od około 2500lat przeżywa kolejny etap swojego życia – fazę Morza Mya, które stopniowo się zwęża, spłyca i staje się mniej słone. Między innymi na skutek mniejszego zasolenia dochodziło w historii do całkowitego zamarzania Bałtyku od Polski po Szwecję, np. w czasie Małej Epoki Lodowcowej (XVI-XIX wiek).

Dzięki badaniom osadów z dna Jeziora Gościąż w pobliżu Włocławka wiemy, jaki był przebieg zmian klimatu i szaty roślinnej do 14 tysięcy lat wstecz, czyli do schyłku ostatniego zlodowacenia. Jak się okazuje, wcale nie było to ciągłe i stopniowe ocieplenie. Jakieś 13 tysięcy lat temu niedaleko dzisiejszych Kościerzyny i Chojnic spadł meteoryt i utworzył krater o średnicy 20km, co mogło być przyczyną gwałtownych zmian klimatu. Mniej więcej w tym samym czasie na skutek olbrzymiej powodzi utworzyła się dolina Dolnej Wisły. Jakieś 11 tysięcy lat temu klimat znacznie się ochłodził i w Polsce rozpanoszyła się na powrót tundra. W czasach wędrówek Wikingów przed tysiącem lat znów było ciepło, a dla odmiany kilkaset lat temu na Bałtyku budowano karczmy dla podróżnych. Obecne ocieplenie klimatu, precedensowe anomalie pogodowe w naszym kraju (powodzie, susze, wichury, itp.) również mają swoje znaczenie w zbliżaniu się Ziemi do kolejnego zlodowacenia, jakie naukowcy przewidują za jakieś 30-40 tysięcy lat.

Najmłodszy dziedzic

Tereny obecnej Polski przez miliony były we władaniu wielu żywiołów i wielu stworzeń. Najmłodszy spadkobierca, człowiek, przybył na te tereny dopiero 150-200 tysięcy lat temu (nie ma zgodności co do owego „skromnego” przedziału). Istnieją dane sugerujące istnienie człowiekowatych na terenie Śląska już ok. 250 tysięcy lat temu, kiedy to jedynie południe kraju nadawało się do zamieszkania przez neandertalskich łowców. Wiadomo jednak, ze pierwsze ślady stałego osadnictwa w Polsce sięgają 8000 – 5500 p.n.e. Z tego okresu pochodzi prasłowiańska osada w Biskupinie (VIII w. p.n.e.). Po dodaniu dwóch tysięcy lat mamy jakieś 10 tysięcy lat od spotkania się homo sapiens z ziemią polską. Od tego czasu pomalutku narastała siła oddziaływania i ingerencji człowieka w środowisko, aby osiągnąć apogeum w ostatnich dwustu latach. Człowiek, odkąd stał się osadnikiem, potrzebował ziemi uprawnej, więc karczował lasy, wprowadzał nowe siedliska (pola, łąki), osuszał bagna, regulował koryta rzek. Rozwój przemysłu w XIX wieku spowodował pierwsze niepokojące symptomy zagrożeń w środowisku już pod koniec stulecia, kiedy zaczęły znikać niektóre gatunki zwierząt i roślin. Wiek XX to narastający kryzys ekologiczny. W Bałtyku zaczęła tworzyć się martwa, beztlenowa pustynia. Globalne ocieplenie wpłynęło na cofanie się linii brzegowej. Zanieczyszczenie Bałtyku sięgnęło tak wysoko, że nawet przy całkowitej zmianie gospodarowania wodami morze potrzebuje 50 lat do odzyskania stanu z połowy XX wieku. Kurczenie się i obumieranie lasów (efekt wycinki i zanieczyszczenia) doprowadza m.in. do powodzi, wędrówek ruchomych piasków, osuwisk, wysychania studni, itp. Dwieście lat spustoszeń nie cofnie najbardziej ekologiczna ingerencja, zwłaszcza że każdy ruch człowieka uruchamia łańcuszek nieprzewidywalnych – pozytywnych lub negatywnych, a najczęściej dwojakich – skutków. Jedno z praw fizyki głosi bowiem, ze punkt, do którego dociera jakieś zakłócenie, staje się źródłem kolejnych zakłóceń. Przykładem tej niefortunnej polityki wobec przyrody są elektrownie wiatrowe, które z jednej strony produkują energię w sposób przyjazny dla środowiska, a z drugiej… dziesiątkują stada ptaków podczas ich sezonowych przelotów. Na szczęście w niektórych przypadkach natura nie próżnuje i stara się sama leczyć swoje rany, dostosowując się zachodzących zmian, nawet tych powodowanych przez człowieka. Wprawdzie ptaki nie poradziły sobie jeszcze z wiatrakami, ale przykładem znamiennym jest stopniowa sukcesja roślin na nieużytki pokopalniane Śląska. Raz jeszcze ewolucja pokazuje, na co ją stać.


I tak Ziemia toczy swój garb uroczy, trzymając wcale nie młodą Polskę na sędziwym grzbiecie, a my na tym grzbiecie toczymy się przez maleńki przedział czasu: kilkadziesiąt okrążeń wokół Słońca, około trzydziestu tysięcy nocy i dni, jedną stutrzydziestą ostatniego interglacjału. Skoro więc jesteśmy ledwie jednym westchnieniem ewolucji, rozejrzyjmy się dobrze wokoło i niech piękno tej Ziemi skłania nas do wołania o jej zachowanie dla przyszłych pokoleń.

Ola Lemańska

Artykuł powstał na podstawie filmu dokumentalnego Historia naturalna Polski oraz strony internetowej www.historia-naturalna.gda.pl. Film został nakręcony przez ekipę Akademickiej Telewizji Edukacyjnej Uniwersytetu Gdańskiego w latach 2001-2004. Realizacja tego 12-odcinkowego przedsięwzięcia zaangażowała sztaby naukowców, studentów, pasjonatów, a była możliwa dzięki dotacjom Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Na kanwie filmu powstała także książka: Historia naturalna Polski – przewodnik, tekst i oprac. Sławomir Swerpel - Gdańsk : Akademicka Telewizja Edukacyjna Uniwersytetu Gdańskiego, 2005.